Katastrofa lotnicza 2010-04-10 była jednym z motywów kampanii PiS-u

W historii Polski miało miejsce kilka bardzo wstrząsających momentów. Do nich zalicza się także katastrofa lotnicza 2010-04-10, w której zginął prezydent RP Lech Kaczyński. To spowodowało konieczność wcześniejszego ogłoszenia wyborów. Zamiast wczesną jesienią szliśmy do urn w środku lata.

Wybory wygrał Bronisław Maria Komorowski - kandydat wystawiony przez Platformę Obywatelską. W decydującej batalii pokonał on Jarosława Aleksandra Kaczyńskiego, którego poparło Prawo i Sprawiedliwość.

Pozytywnym zaskoczeniem okazał się wynik Grzegorza Norberta Napieralskiego, reprezentującego SLD. Uzyskał on 13,6 proc. To znacznie lepiej niż oczekiwano. Zawiedli natomiast Waldemar Pawlak i Andrzej Olechowski, którzy uzyskali mniej niż 2 proc. poparcia. Wielu komentatorów stwierdziło, że lider ludowców wystartował z obowiązku. Od początku nie wierzył w zwycięstwo ani nawet dobry wynik (choćby druga runda).

Do niespotykanej sytuacji doszło na drugi dzień po drugiej turze. Jej zwycięzca i jednocześnie marszałek Sejmu oraz pełniący obowiązki prezydenta Bronisław Komorowski zrzekł się mandatu poselskiego. Funkcję p.o. prezydenta przejął marszałek Senatu Bogdan Borusewicz. Tego samego dnia wieczorem izba poselska wybrała nowego marszałka Sejmu, który przejął od Borusewicza obowiązki tymczasowej głowy państwa. Nowym marszałkiem został Grzegorz Schetyna z PO, były minister spraw wewnętrznych i administracji (ustąpił po wybuchu afery hazardowej).